2006-03-26 21:12:38 >> Every me and every You... ;)Tak jakoś nic mi się nie chce, to piszę... Wczoraj dokonałam rzeczy - wydawać by się mogło - niemożliwej. Mianowicie namówiłam moją mamę na kolczyk w języku. I zrobię go sobie pod koniec czerwca, jak skończy się szkoła, na same wakacje, które już w tej chwili zapowiadają się świetnie. Tylko kurde, żadnego alkoholu przez jakiś czas... I gum do żucia. :P No ale chyba warto. :) Nie mogę się doczekać już. :) I cieszę się jak psychopatka. :) A to co przede mną (do wakacji) również zapowiada się nieźle. Konkretnie to 5 kwietnia jest pierwszy mecz Jagi, na który jadę, pomimo tego, że to środa, 6 i 7 są rekolekcje = skrócone lekcje, na święta przyjedzie brat z bratową, później znowu mecze co chwilę, a na weekend majowy jadę do Bielska. Super. Super, super. Trochę bedzie rozrywki, już mam dość tej szkoły. :) I to tyle. Pozdrawiam wszystkich. :) A dopisałam se 27.03 późnym wieczorem (nocą?)... Du willst Ferrari fahrn Doch du fährst Straßenbahn Träumst von nem Haus am Strand mit Blick aufs Meer Das Leben ist nicht fair Täglich von acht bis drei Siehst du nur Talkshowbrei Dein Leben ist so geil, wie Treetboot fahrn Ey, da hab ich 'nen bessren Plan /Silbermond/ No właśnie. Ja nie chcę być poukładana. Tak cholernie poukładani ludzie mnie denerwują. Nigdy, nigdy nie chcę działać wg schematu sen - praca - dom - telewizja - sen - praca (...). Ja nie chcę takiego życia! Tylko dlaczego boję się, że taka przyszłość mnie czeka? Widząc tych wszystkich ludzi dookoła nie mam innych wyobrażeń chyba. Chociaż z całych sił postaram się to zmienić. A tak notabene to coraz więcej we mnie optymizmu. Choć ostatnie dni spędzam li tylko i jedynie na nauce, ale jednak. To chyba dobrze? :) skomentuj (6) |
|
|||||||