2006-05-11 18:41:47 >> Koniec. Kasuję bloga. Chyba. Ciężko mi się rozstać z tymi notkami, w końcu to jakaś część mojego życia... Naprawdę, bardzo długo zastanawiałam się nad tą decyzją, ale... Nie mam ochoty. Jestem za stara. Nie mam czasu. Znudziło mi się. Nie mam o czym. Tzn. mam, ale uważam już, że notki w stylu "Byłam w Bielsku. Było super." są bez sensu. Denerwuje mnie nazwa "cho-potter", która kiedyś wydawała mi się rewelacyjna. A płacić za zmianę nazwy nie mam zamiasru. Skąd mogę wiedzieć, czy nie czytają tego osoby, których tu nie powinno być? I tak jestem wytrwała. 3,5 roku to jest jednak dużo. Blog jeszcze jakiś czas będzie istniał. Może mi się odwidzi, ale wątpię. Jeśli tak, to po prostu skasuję tę notkę. Muszę się zastanowić jak będę się czuła, gdy wpiszę adres bloga, a się wyświetli tylko Błąd 404. Jeśli ktoś chce mój numer GG (chociaż raczej wszyscy co tu wchodzą go znają) to niech pisze na manumanka@wp.pl. No albo niech zostawi komentarz z mailem, odpiszę na pewno. Pozdrawiam. Życzę udanych wakacji i w ogóle. Miłego życia. skomentuj (6) 2006-04-13 23:36:21 >> No właśnie! ![]() !!! Wszelkie prawa zastrzeżone! :D skomentuj (13) 2006-03-26 21:12:38 >> Every me and every You... ;) Tak jakoś nic mi się nie chce, to piszę... Wczoraj dokonałam rzeczy - wydawać by się mogło - niemożliwej. Mianowicie namówiłam moją mamę na kolczyk w języku. I zrobię go sobie pod koniec czerwca, jak skończy się szkoła, na same wakacje, które już w tej chwili zapowiadają się świetnie. Tylko kurde, żadnego alkoholu przez jakiś czas... I gum do żucia. :P No ale chyba warto. :) Nie mogę się doczekać już. :) I cieszę się jak psychopatka. :) A to co przede mną (do wakacji) również zapowiada się nieźle. Konkretnie to 5 kwietnia jest pierwszy mecz Jagi, na który jadę, pomimo tego, że to środa, 6 i 7 są rekolekcje = skrócone lekcje, na święta przyjedzie brat z bratową, później znowu mecze co chwilę, a na weekend majowy jadę do Bielska. Super. Super, super. Trochę bedzie rozrywki, już mam dość tej szkoły. :) I to tyle. Pozdrawiam wszystkich. :) A dopisałam se 27.03 późnym wieczorem (nocą?)... Du willst Ferrari fahrn Doch du fährst Straßenbahn Träumst von nem Haus am Strand mit Blick aufs Meer Das Leben ist nicht fair Täglich von acht bis drei Siehst du nur Talkshowbrei Dein Leben ist so geil, wie Treetboot fahrn Ey, da hab ich 'nen bessren Plan /Silbermond/ No właśnie. Ja nie chcę być poukładana. Tak cholernie poukładani ludzie mnie denerwują. Nigdy, nigdy nie chcę działać wg schematu sen - praca - dom - telewizja - sen - praca (...). Ja nie chcę takiego życia! Tylko dlaczego boję się, że taka przyszłość mnie czeka? Widząc tych wszystkich ludzi dookoła nie mam innych wyobrażeń chyba. Chociaż z całych sił postaram się to zmienić. A tak notabene to coraz więcej we mnie optymizmu. Choć ostatnie dni spędzam li tylko i jedynie na nauce, ale jednak. To chyba dobrze? :) skomentuj (6) 2006-02-28 20:05:30 >> Hm... Nie chce mi się już prowadzić tego bloga... I denerwuje mnie ta przygłupia nazwa. Właśnie usłyszałam w telewizji: "Nawet czternaście dni po walentynkach ludzie nadal pragną miłości i tego, by ich sen się spełnił". Mhm. A co powiedzieć, jeżeli ktoś prawie osiemnaście lat po urodzeniu nadal pragnie miłości i tego, by "sen" się w końcu spełnił? A on jak na złość nie ma zamiaru tego zrobić?... Głupie to chyba jest. Ale tam... I don't care. skomentuj (12) 2006-02-14 18:30:40 >> Nie udawaj... "Jednym z moich postanowień noworocznych jest: "nie udawać". Nie udawać, że mi tak na wszystkim zależy, bo zależy mi tylko na kilku rzeczach. Nie udawać, że jestem najlepsza ze wszystkiego, bo jestem dobra tylko z kilku. Nie udawać, że mogę wszystko, bo tak wiele rzeczy nie mogę." Marysia - Cogito nr 3/06 Do tego jeszcze mogłabym dodać sporo swoich zdań, ale po co, skoro ta wypowiedź mniej więcej odzwierciedla to, o co mi chodzi. Nie chcę udawać, chociaż czasem jednak nie wychodzi. Mam powiedzieć komuś prosto w oczy, że go nie lubię i mnie wku...? Ot tak, niby za nic? Chyba jednak nie. Chociaż ogólnie chyba nie mówienie niczego, totalne olewanie i nie odzywanie się nie jest udawaniem? A zresztą... Niech będzie jak jest. Prawie tak, jak jest. Nienawidzę walentynek. Rzygać mi się chce jak patrzę na te rOOshofiOOtQie wystawy, kartki, umizgi (Pan Tadeusz rządzi). A. Apropos kartek to dziękuję bardzo wszystkim. ^^ No nawet jest to miłe. Chociaż i tak nie lubię tego "święta". No a poza tym to... um... ujdzie. Przynajmniej już brzuch mnie nie boli. Zawsze jakiś plus. skomentuj (12) 2006-01-26 02:30:27 >> Nocne pierdoły by Kołtun Ciekawe ile jeszcze notek tak w nocy będę pisać. Ale co ja zrobię, że właśnie w nocy nachodzi mnie ochota na pisanie? :P Mam ferie. Mi i Monice nadal odpierdala równo. Chociaż chyba odpierdala to mało powiedziane. :] Dzięki za przedwczorajszą niespodziankę z garnkiem na głowie. :D Odkryłam w sobie talent. A właściwie w sobie i Milence. Jak ostatnio zaśpiewałyśmy "Durch den Monsun" i "Schrei" (dla beki, nie słucham Tokio Hotel!) to rodzice mi gratulowali normalnie. :P A jaki aplauz sobie sprawiłyśmy... Poza tym... Oglądając wersję live i patrząc na "kocie" i jakże seksowne ruchy wokalisty Milenka orzekła, że "Jej pies tak robi jak się wstydzi" - do dzisiaj jak sobie to przypomnę to się śmieje (głupek?... nie, Buraczek... :D) Dzisiaj jadę do Białego. Jakiś tam fajny karnecik na mecze już na mnie czeka. I ja na niego też. Ach. Miłość po prostu. Doczekać się nie mogę 11 marca. Lub 12. To mi na psychę już siada. Jaga mi się nawet śni. Justyna chce na meczaaa... :P Aha, no i niedługo wychodzi Harry Potter. Full wypas (buehehehe :D). Also... Das ist alles für heute... (niedawno odkryta miłość do niemieckiego :P) Pozdrawiam. :) skomentuj (15) 2006-01-18 00:53:48 >> Co dzisiaj jest? No wiadomo :D Więc, ekhem. Jak co roku notką pragnę uczcić rocznicę istnienia mojego bloga. :D Tam ta da dammm... :D [tak, tu następują fanfary :D] Nie wiem jakim cudem mi się chce jeszcze go prowadzić. I to bez żadnych dłuższych przerw. No najwyżej jakieś miesięczne, ale to jest nic. Z najnowszych wieści: Sylwester był fajny. Tzn. na pewno dla mnie. A co tam. Troche się uwaliłam, kto inny uwalił się bardziej, hehe. :D Ale bez szczegółów. :P Chociaż rodzinka tu chyba nie wchodzi... :P W szkole jako tako. Średnia średnia, ale kogo to interesuje? ;) Ogólnie humor mam zajebisty (nienawidzę tego słowa, ale go używam niewiedzieć czemu) od wieeelu dni. Z Monisią w szkole i poza szkołą też mamy takie odchyły, że szkoda pisać. Chciałam pewną rozmowę z GG tu umieścić, ale powiedziała, że mnie zabije jak to komukolwiek pokażę, więc nie będę się narażać. :D Moniś - pozdrów swojego Ukochanego przy okazji... Jak będziesz czynić kolejną Wielką Improwizację. :D:D Ja swojego Zamkniętego W Sobie też pozdrowię oczywiście. :D (Willst du k. oder s.? :D) I zaśpiewaj Pięknego Japończyka pomiędzy Koreańczykami. :D Dobra, dość... :P A jeszcze tak poza tym to jestem chora i siedzę w domu. ^^ Znów. ^^ I tyle chyba. Następna notka na czwartą rocznicę. :D Taki dżołk of kors... :P skomentuj (4) |